|
Bądź pozdrowiony
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
CHRYSTUS OTWORZYŁ NIEBO DLA WSZYSTKICH
"Na świętej uczcie Baranka, * odziani w szaty zbawienia,
przebywszy Morze Czerwone, * ku czci Chrystusa śpiewajmy."
Nie zapominajmy, że tą ucztą jest wesele urządzone przez Boga Ojca po naszych zaślubinach z Jezusem, które są naszym powrotem do Bożego Domu na zawsze.
"Bo Jego Ciało nas karmi, * na krzyżu za nas wydane,
a Jego krwią napojeni * żyjemy odtąd dla Boga."
To On sprawia w nas cud miłości do Niego, sami na zawsze pozostalibyśmy egoistami.
"Gdy Noc Paschalna nadeszła, * mściciela miecz nas ominął
i wtedy Pan nas wyzwolił * spod władzy księcia ciemności."
Nie zapomnijmy o tym, kto tego dokonał. Sami na zawsze pozostalibyśmy w niewoli Diabła.
"Już Chrystus Paschą jest naszą * i szczerej prawdy zaczynem,
niewinnym Bożym Barankiem, * co siebie złożył w ofierze."
Jezus jest zaczynem. Czy wystarczy nam wytrwałości być doczekać wypieku? "Chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość"
(List św. Pawła do Rzymian 5, 3). Dziękuję ci, Boże, za trudności, które dajesz.
"O jakże cenna ofiara, * przez którą piekło jest starte,
a lud wychodzi z niewoli, * by pełnię życia odzyskać."
Lud wychodzi. Czy widzę w swoim życiu stopniowe uwalnianie się od grzechu, a może nic się nie zmienia? Czy zatem na pewno idę przez życie razem z Kościołem?
"Już Chrystus grób swój porzucił, * zwycięski wraca z otchłani,
a gdy uwięził szatana, * otworzył niebo dla wszystkich."
Czy ja już porzuciłem swój grób, czyli to w czym tkwiłem będąc w ciemności grzechu? A może próbuję połączyć życie w grobie z Nowym Życiem?
"O stań się, Jezu, dla duszy * radością Paschy wieczystej
i nas, wskrzeszonych Twą mocą, * do swego przyłącz orszaku."
Tak, jeśli będę często z tobą, będę miał więcej radości i to trwałej radości.
"Niech Ciebie, Panie promienny, * powstały z martwych po męce,
i Twego Ojca, i Ducha * wysławia rzesza zbawionych."
Umacniaj nasze wspólnoty , abyśmy częściej gromadzili się, by Cię uwielbiać, nasz Umiłowany. Amen.
(cytaty są kolejnymi zwrotkami hymnu z nieszporów okresu wielkanocnego)
Getsemani czas
Getsemani, Ogrójec (dosłowne tłumaczenie: tłocznia oliwek; tradycyjne tłumaczenie: ogród oliwny)
był świadkiem wielu godzin spędzonych na modlitwie przez Jezusa i Jego uczniów. Tam również,
od dnia wjazdu do Jerozolimy na źrebięciu oślicy, pięć nocy, przebywali na modlitewnym
czuwaniu. Potrzebowali tego bardzo, "jak zeschła ziemia spragniona wody" (Ps 63, 2). Ale my
chyba nie potrzebujemy nocnych czuwań? Nikt z nas nie przygotowuje się na sąd, tortury,
wyśmianie, zniesławienie i śmierć. Tak samo mogli myśleć uczniowie naszego Pana. Dlatego nie
przykładali się do modlitwy. A jednak spotkała ich śmierć. Wszystko się zawaliło. Zabrakło wiary.
Przyszła zdrada, strach, zwątpienie. Musieli wtedy wyglądać, jak chodzące po ziemi trupy. Ci sami,
którzy kilka dni wcześniej wołali Hosanna. To zaś liturgiczne żydowskie i chrześcijańskie
zawołanie przynoszące radość można by dosłownie przetłumaczyć na przykład tak: zbaw! ocal, w
modlitwie błagam Cię! Tak często bywa, że Jezusa niemalże zaklinamy, szantażujemy Go i Jego
Kościół, żeby się modlił, ratował, ale sami czasu na modlitwę nie szukamy dość wytrwale.
Spróbujmy potraktować Wielki Tydzień, od Niedzieli Palmowej do samego wieczora
zmartwychwstania, jako okazję do przyjęcia w tym jednym wymiarze stylu życia Jezusa.
I jeszcze jedna myśl przychodzi. "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch
wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe" (Mt 26, 41). Zobacz, jak dziwnie to brzmi. Moc ciała
potrzebna, aby nie ulec pokusie. To jeszcze łatwo jest zrozumieć. Ale wzmocnieniem ciała miałaby
być modlitwa? Nieznający mocy modlitwy pewnie powiedziałby inaczej: Idź spać, siądź z dobrą
książką lub przed telewizorem, idź na spacer, pojedź w góry, na jezioro, bo ciało słabe. Idź,
odreaguj, zagraj w piłkę, kup sobie ładną bluzkę. Idzie wiosna. A tu zupełnie inna myśl. Czuwaj i
módl się, bo ciało słabe. Nie chodzi tu o słabość członków naszych, ale o myśli, świat pragnień,
pożądań, tęsknot, woli, wyobraźni, marzeń, postrzeganie, zrozumienie sensu życia i zdarzeń. Ciało
potrzebuje siły, której samo nie ma, nie da się w nim tej mocy jakby zmagazynować nawet przez
najpiękniejsze święta. Wykorzystajmy kolejną w naszym życiu okazję do wejścia w świat modlitwy
"w każdym czasie" (Łk 21, 36).To takie ludzkie, a jednak często nam obce. Panie, wołamy
Hosanna, zbaw nas, Panie, prosimy się, Królu cierpiący, wzgardzony Nauczycielu modlitwy.
"Pracujmy nad sobą w wielkiej cierpliwości"
(antyfona z liturgicznej modlitwy popołudniowej).
Z radością i wielką nadzieją rozpocząłem tegoroczny Wielki Post. Ta nadzieja jest we mnie od kilku lat głębsza,
odkąd nauczyłem się sięgać na początku tego okresu pokuty do wskazówek Ojca Świętego zawartych w jego Orędziu
na dany Wielki Post. W tym roku Benedykt XVI wzywa mnie do refleksji nad miłością, zarówno osobistą jak
i wspólnotową. Wpisuje się to harmonijnie w moje osobiste nawrócenie, które w tym roku przeżywam pod znakiem
oczyszczenia życia z niepotrzebnych zajęć, by móc lepiej podjąć Boże wezwania. Cieszę się, że papież przynagla
mnie jeszcze bardziej do dojrzałej, przemyślanej i pełnej troski o bliźniego. Wciąż aktualnym wezwaniem jest
dla mnie również przypomnienie, że ważnym aktem miłosierdzia jest też upominanie grzeszników.
Wszystkich zachęcam do sięgania po myśli Piotra naszych czasów. Może znajdziesz i Ty wśród nich, coś szczególnego
dla siebie. Gdybyś nie miał dostępu do tekstu Orędzia Ojca Świętego na Wielki Post 2012 r. to powiedz, a chętnie
Ci dam lub wskażę w internecie. Praca nad sobą nie jest łatwa, ale temu właśnie ma służyć łaska Wielkiego Postu.
Nie przechodź obok niej. Mam też nadzieję, że niektórzy po przemyśleniu słów papieża odnowią lub podejmą osobiste
zaangażowanie w życie parafii. Miłości wciąż jest za mało. Katedra jest zimna, ale się ogrzeje. A jakie będzie
Twoje serce? Spróbuj zarazić się nadzieją na owoce Wielkiego Postu od niespełna 85. letniego Sługi Sług Bożych.
Będę się modlił o "wielką cierpliwość" dla Ciebie w pracy nad sobą. "Wszyscy winni czuć potrzebę prześcigania
się w miłości". (por. Rz 12, 10, Benedykt XVI, Orędzie na Wielki Post 2012)
"Nie wyście Mnie wybrali,
ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili..."
Rozpoczął się tzw. Okres Zwykły w ramach kalendarza liturgicznego. Jak mamy ten czas przeżywać? Powinien on
być zwykły codzienną miłością i spełnianiem się. Wielu z nas może na wyżej przytoczone słowa Pana zareagować
potrójną niechęcią. Po pierwsze, nie lubimy przeznaczenia, wolimy sami wybierać. Po drugie, wolimy raczej
siedzieć niż iść, a jeśli już iść to nie cały czas, chcemy iść, aby gdzieś dotrzeć i usiąść. Po trzecie, dlaczego
mamy komuś przynosić owoce naszego życia? Czy nie mamy prawa skorzystać z nich według naszego uznania?
A jednak w tych słowach Pana jest zawarta prawda. Nie możemy prawdy tych słów pominąć. Wybiórcze traktowanie Bożej
mądrości nie będzie dobrym sposobem życia. To tak, jakby ktoś chciał jechać autobusem z kierowcą, który nie
wszystkie znaki traktuje zobowiązująco. Czasem pojedzie na dużej prędkości w ostry zakręt. A na koniec powie,
że on dziś pojedzie w inne miejsce niż zwykle, bo mu tamto już nie odpowiada.
Życzę spokojnej i cierpliwej pracy nad sobą, odkrywania swojego przeznaczenia, jako robotnika w winnicy
Pańskiej, którego wielkim przywilejem jest oddana przez Pana do naszej dyspozycji wielka Boża moc Ducha, dzięki
której mogę "iść bez znużenia i biec bez zmęczenia". Życzę też wielkiego olśnienia prawdą, którą sygnalizuje
zakończenie rzeczonej maksymy Jezusa. Oto ona w całości: "Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście
szli i owoc przynosili i ABY OWOC WASZ TRWAŁ". Czyż to nie piękne?
I jeszcze przypominam na marginesie, że cała ta treść dotyczy konkretnej wspólnoty wchodzącej w skład wielkiego
Królestwa Bożego i dlatego Jezus mówi w liczbie mnogiej o nas, a w liczbie pojedynczej o wspólnym dziele,
którym jest "Nowa ziemia i nowe niebo", wspólne z Nim dzieło. Kiedy stał się człowiekiem, wziął za to dzieło
współodpowiedzialność i mu przewodniczy.
Od pewnego czasu ruch w dziale Pytania jest mały. Czy należy zmienić jego formułę? Doradź, proszę.
Jezus powiedział
do św. Piotra o jego misji: Ja zadbam o twoją wiarę, a "Ty ze swej strony utwierdzaj swoich
braci" (Łk 22, 32b). Od kilku lat wiele korzystam ze śledzenia posługi i nauczania Biskupów Rzymu. To istotny
element jednej z czterech najważniejszych dziedzin z codziennego życia Kościoła i poszczególnych Jego członków.
Zachęcam, abyś przekonał się o tym korzystając choćby z polskiej zakładki strony Radia Watykańskiego. Oto
odnośnik do
reportażu z pięknego spotkania Ojca Świętego z więźniami.
Warto przeczytać. Zachęcam. Już teraz przypominam także o tym, że przemówienie przed błogosławieństem "miastu
i światu" w dzień Uroczystości Bożego Narodzenia będzie też do nas. Trwajmy jeszcze te kilka dni zasłuchani
w adwentowym wyciszeniu. Słuchajmy Pana.
List
Dołączam list pewnej osoby, która zgłosiła się na rekolekcje, które odbędą się w lutym przyszłego roku:
"Szczęść Boże, sprawdzając propozycje rekolekcyjne w częstochowskiej Oazie natrafiłem na informację o rekolekcjach
dla zmęczonych, a później na ...
Więcej w Rekolekcje.
Wigilia Niepokalanego Poczęcia 2011 r.
Poczęli życie... Do tej chwili rodzice Maryi wykonali nad swoją miłością piękną pracę, na którą potrzebowali dużo czasu.
Dlatego Pan cierpliwy do granic dał im łaskę rodzicielstwa dopiero pod wieczór życia. Dzięki temu byli lepiej gotowi niż
ich rodzice, gdy ich życie poczynali. Nad jaką miłością pracowali? Niepotrzebne jest to pytanie, bo tylko jedna jest
umiejętność miłowania. Aby ją posiąść trzeba długie lata a niekiedy pokolenia żyć z Bogiem. Na drodze pełnienia Jego
woli Duch Święty, jak żywa woda potoku ciosa kamienie, tak On kształtuje myślenie, obyczaj i wrażliwość serca.
Bądź uwielbiony, Ojcze, który wejrzałeś na "uniżenie" rodziny Maryi i jej cnotę miłości. Pomóż nam, abyśmy nie
zatrzymali się na zachwycie, ale zapal nasze serca do naśladowania rodziców Maryi i Jej samej w ich pilnej nauce
w Twojej szkole miłości. Ty nas zwołałeś do siebie, jesteśmy Twoi, a to nas zobowiązuje do ufności.
Niedziela Świętej Rodziny - 26.12.2010
Rośnie liczba ludzi, którzy nie mają nadziei na pokój rodzinny. Ostatnio w jednej z klas maturalnych, pewna uczennica
stwierdziła, że w jej domu, który jest znany jako katolicki o religijności ponad przeciętnej, nie ma szans nawet na
zwykły spokój podczas świąt. Jako powód podała fakt, że za długo rodzina będzie razem. Bóg chce nas przekonać, że
istnieje droga naprawy stosunków rodzinnych. Nie starajmy się na siłę zmienić wszystkiego naraz. Przyjmijmy się
w czasie świąt takimi, jakimi jesteśmy. Wspólnie ruszajmy jednak przed tron Ojca w niebie po wskazówki, jak św.
Józef idźmy w drogę, którą wskaże. On dziś na naszych oczach, z nadzieją Bożej pomocy, trzy razy rusza w drogę, pełen
ufności.
W dzisiejszej liturgii na pierwszy plan wysuwa się modlitwa, prośba o naśladowanie w naszych rodzinach cnót Najświętszej
Rodziny, Józefa, Maryi i Jezusa. W czasach, w których Bóg pozwala nam żyć, formowanie cnót jest wbrew pozorom popularne.
Dążą do ich wypracowania zwłaszcza ci, którzy chcą w swoim życiu osiągnąć jak najwięcej. Niekiedy nawet na skutek
wewnętrznego nieporządku cnoty stają się wadami. Na przykład pracowity może stać się pracoholikiem. Praca staje się
dla niego "wszystkim". Dokładny staje się pedantem; zasłuchany - milczkiem. Troszczący się o bliskich - zaborczym.
Dziś jednak trzeba, abyśmy przyjrzeli się pokrótce szczególnym cnotom Najświętszej Rodziny, abyśmy wiedzieli o co tak naprawdę
się modlimy i jak pomóc Ojcu, Bogu, dobrze nas ukształtować. Bowiem, czy mamy do czynienia z cnotami, których chcemy dla
siebie, dla drugich czy dla Boga, zawsze potrzeba ćwiczeń, żeby je najzwyczajniej wypracować.
Teksty Liturgii Słowa pokazuje nam dziś dwadzieścia kilka szczegółowych cnót. Skutecznym motywem ich zdobywania jest miłość
Ojca do nas i powołanie do bycia podobnym do Niego. Każde dziecko chce być podobne do taty, jeśli ten go nie rozdrażnił swoim
postępowaniem. Niestety z tego powodu często, jak uczy apostoł, dzieci tracą ducha, urywa się kontakt między pokoleniami,
powstaje niezrozumienie, mimo łez i modlitw mam.
Nie ma konieczności ani możliwości, żeby rozważać szczegółowo wszystkie cnoty świętej rodziny. Niech w naszych sercach rozwija
się jednak pragnienie ich wszystkich: panowanie w sercach pokoju Chrystusowego; cześć dla rodziców; posłuszeństwo Bogu, które
daje spokój serca matczynego; miłosierdzie względem ojca, brak pogardy, szczególnie względem tego, który się zagubił; bojaźń
wobec Boga, podążanie Jego drogami, posłuszeństwo Bożym natchnieniom, wyczulenie na nie; dbałość ojca i małżonkę i dzieci jak
o najważniejsze skarby, które nadają sens codziennej pracy; przyglądanie się i uczestniczenie czynne przez cały czas życiu
Kościoła, Nowego Jeruzalem; serdeczne miłosierdzie, dobroć i pokora, cichość, cierpliwość, znoszenie drugich, wybaczanie,
miłość jako więź doskonałości; trwanie na modlitwie przez psalmy, pieśni, hymny, czyli codzienną modlitwę Kościoła, aby w ten
sposób samych siebie w sercach nauczać; czynić wszystko słowem i czynem w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu; poddanie żon
mężom jak Panu; miłować żon przez mężów, nie bycie dla nich przykrym; posłuszeństwo dzieci rodzicom, ze względu na wolę Bożą.
Mamy wielki program pracy nad sobą. Pamiętajmy, że to Bóg może w nas stworzyć serce nowe, czyste, piękne, abyśmy nie
powtarzali dawnych błędów, aby wady odchodziły w niepamięć.
Moim szczególnym doświadczeniem ostatnich miesięcy jest zachwyt nad szczególnym wpływem na życie rodzinne jednej ze cnót,
które wymieniliśmy, o której słyszeliśmy dziś od Apostoła Narodów. Rzeczywiście, nauczanie samych siebie przez modlitwę
psalmami, hymnami i pieśniami ma wielką skuteczność, oczywiście o ile czynimy to w imię Jezusa, a nie z egocentrycznego
pragnienie zadowalanie siebie, Boga, czy choćby małżonka lub rodziców.
Ruszajmy zatem do ołtarza, by przyjąć Boże uzdrowienia dla naszych rodzin, serc matczynych, ojcowskich i dziecięcych Oby było
coraz więcej świętych rodzin, w których panuje pokój Chrystusowy, gdzie podstawowym elementem garderoby, w który ubierają się
wszyscy była "miłość, która jest więzią doskonałości". Miejmy wielką nadzieję w Ojcu, który nas prowadzi.
Na skrzyżowaniach z Drogą Krzyżową.
Przed chwilą wróciłem z cotygodniowego nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Staram się w nim uczestniczyć co tydzień.
Prowadzą kolejno członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka z parafii św. Rocha w Radomsku, w której posługuję.
Grzeję nogi. Dziś zdecydowałem się założyć po raz pierwszy zimowe buty. Jestem Panu bardzo wdzięczny za tą modlitwę,
w której regularnie krzyżują się moje drogi i Jego Droga. Na szczęście dla mnie, nie ma tłumów na naszych nabożeństwach.
Przygotowywane przez nas rozważania odsłaniają kulisy naszych osobistych zmagań duchowych. Intencją wspólną za każdym
razem jest wypraszanie owoców Dzieła Niepokalanej. Było to już drugie w tym tygodniu nasze spotkanie.
We wtorek w większym gronie, razem z młodymi aktorami-amatorami z różnych parafii Radomska i okolic odprawiliśmy
poszerzoną Agapę - święto bł. Jerzego Popiełuszki. Jezus mówił, że szczęśliwi prześladowani, którzy wprowadzają pokój.
Jerzy był prześladowany, a my dzięki niemu mogliśmy radować się z nim pokojem wiecznym. Rozpoczęliśmy z parafianami
nabożeństwem różańcowym. Potem była mocno przedłużona (jak na to miejsce) Msza św. z obszernymi komentarzami w formie
recytacji młodych aktorów. Jedna z uczestniczek powiedziała: Gdyby każda Msza św. była taka, to... Nie skończyła, bo
chyba zabrakło jej wiary w to, że tak rzeczywiście być może. A dla mnie było to spełnieniem marzenia, że w mieście
gdzie służę, ktoś spotka Pana w pięknie i wyrazistości Eucharystii. Wielki jest Pan. Po Mszy św. obejrzeliśmy w zadumie
film dokumentalny o ks. Jerzym, który dobrze ukazał tło epoki kłamstwa i poniżania człowieka, w której przyszło żyć
naszemu patronowi. Ku mojemu zdziwieniu prawie wszyscy, którzy dotrwali do tego momentu, udali się na ostatnią odsłonę
agapy przy stole z ciastem i herbatą. Padały słowa refleksji, żartów. Mogliśmy się choć trochę wzajem poznać. Opiekun
aktorów zapytał: A co to za wspólnota była też tu z nami? Cieszę się z tego pytania, gdyż dotyczyło członków Krucjaty.
Choć nie jest ona jakimś odrębnym ruchem, to jednak dobrze, gdy widać w nas jedność. To o nią myślę chodziło św.
Pawłowi, kiedy pisał w Liście do Filipian, abyśmy mieli jedno serce i jednego Ducha. Oby więcej takich uroczystości,
tu i tam. Jedną z herbat, którą piliśmy nazwano Duch puszczy. Chyba pasowała do nas, bo czyż w sercu Krucjaty i ks.
Jerzego nie ma ducha pustelnika Jana zwanego Chrzcicielem, którego serce ukształtował Pan podczas pustynnej ascezy
na puszczy?
Aktorzy zapraszają mnie na rewizytę. Drogi Krzyżowe dalej się będą krzyżowały, a ja czekam na wielkie owoce małych
wysiłków małych Sług Bożych. Nadzieja zawieść nie może. Dzielę się tymi wspominkami z bliska, bo to Boże dobro, jakby
z niczego. Mam nadzieję, że bł. Jerzy, kapłan męczennik doczeka się miejsca w naszym życiu. Zachęcam do spojrzenia na
jego homilie. Mam wrażenie, że On i nasz Ojciec Franciszek są z podobnej gliny. Glina prześladowanych obrońców godności
człowieka.
[ w piątek, 22 października 2010 ]
XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA, 17 października 2010.
Pan jest cieniem, nie porazi cię słońce (por. Ps 121, 5-6)
W ubiegłym tygodniu stawaliśmy przed Panem, aby prosić Go o gorliwość w spełnianiu dobrych uczynków. Współcześnie
bycie dobrym katolikiem kojarzy się dla wielu ze wspomnianą praktyką uczynków. Szkoda tylko, że często zapominamy,
że Jezus zachęca nas do nich, jako do aktów wdzięczności, a nie sposobu na zdobycie Bożej przychylności. A może
Jezus się myli, może nie wystarczy wiara, jak kiedyś w przypadku trędowatego z Ewangelii. Może nie zasługujemy
dziś na Bożą miłość. Czy jednak Bóg w ogóle jeszcze o nas pamięta? A może na skutek tak wielu grzechów Polaków
te kataklizmy, niewyjaśnione tragedie, dramatyczne skutki uległości pokusom sięgania po środki psychoaktywne,
wypadki drogowe?
Nie bójmy się, Jezus mówi prawdę. Wystarczy wiara, ale taka jakiej On uczy. Dajmy Mu się
poprowadzić. Dziś w liturgii wołamy słowami Psalmu 121: Pan jest cieniem... nie porazi cię słońce. Dobrym czynem
na nic nie zasłużę. To dzięki Niemu mogę żyć dobrze, zostawić coś dobrego po sobie. On kocha nas nieustannie i nie
trzeba Go prosić o miłość, jakby był do tego nieskory. To nie Bóg potrzebuje zmiany nastawienia do nas. Wręcz
przeciwnie, dziś Nauczyciel zachęca nas, żebyśmy wołali do Ojca o cud przemiany naszych serc, aby były stałe,
aby nasza wola była zawsze Jemu oddana. Tak odczytujemy dziś sens jednego z przykazań Jezusa, które mówi, że
zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać. Bo przecież nie chodzi tu o zagadywanie Go masą formuł modlitewnych,
klęczenie cały dzień, ale o wypełnianie Jego woli, pełne oddanie. Nie bójmy się, ciągła służba Bogu nie wyniszczy
nas. Uwierzmy w to, że On jest cieniem nad nami. Nie musimy się chować w najgorętszą porę dnia, aby czekać na
dogodną chwilę.
Przykładem ciągłego pełnienia woli Bożej jest dla nas dziś św. Tymoteusz, który życia Bożego
uczył się od św. Pawła. Apostoł narodów dosłownie zaklina swojego wychowanka, aby wykonywał swoje zadania nie
zwracając uwagę na to, czy nastała już pora, czy jeszcze nie.
Ciągle, w każdym momencie Jezus Chrystus stoi na
górze i jak Mojżesz wznosi swe ręce nad nami wzywając dla nas błogosławieństwa Ojca. My, jak Żydzi z Amalekitami,
walczymy z wiecznym przeciwnikiem Bożych planów, aby torować sobie drogę do Ziemi Obiecanej.
Piękny jest ten obraz biblijny. Piękna jest też postawa świętych Pawła i Tymoteusza. Jednak pytanie Jezusa jest
wciąż aktualne: Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Czy znajdą się tacy, którzy dniem
i nocą będą wołać do Niego? Czy ty jesteś gotów dziś na nowo rozpocząć w swoim życiu wołanie do Niego? Czy będziesz
wołał swoim stylem życia? Czy jesteś gotowy na służbę?
Dobrze, mam służyć. Ale co mam robić? Jak wołać swoim życiem?
Potrzebujemy szczególnej mądrości, wciąż świeżej i aktualnej. Św. Paweł przypomina nam jej źródło dziś.
Od dzieciństwa znasz Pisma Święte, które mogą Cię nauczyć mądrości prowadzącej do zwycięstwa, które wiedzie
przez wiarę w Jezusa. Pismo św. może nauczyć cię służyć przy boku Jezusa. On jest nie tylko twoim Mojżeszem,
który na krzyżu i w Eucharystii woła o błogosławieństwo dla nas, do którego zanosisz różne swoje intencje.
On jest też naszym Jozuem, który prowadzi nas do zwycięstwa. Tak, ciebie i mnie.
Czy jest jeszcze na świecie ktoś, kto wierzy w pełny tryumf dobra? Ja wierzę. Pomoc moja od Pana... Nie zdrzemnie
się ani nie zaśnie... Czuwa... Strzeże... ochroni... teraz i po wszystkie czasy. On uzdolni mnie do każdego
dobrego czynu.
Włączmy się z wiarą w głos całej wspólnoty Królestwa Bożego, które woła dziś o stałość w służbie
Bogu i o cud oczyszczenia serca, abyśmy chcieli służyć szczerze, z pełnym przekonaniem i nieustannie.
Czas wakacji.
U wielu ludzi, zwłaszcza tych, którzy wychowywali lub wychowują dzieci, lipiec i
sierpień kojarzy się z czasem odpoczynku. Z pewnością to dobre skojarzenie.
Zapraszam do wybrania wersji twórczej regenerowania sił. Dla mnie od 21 lat sposobem i przestrzenią
"od-poczynania" jest tzw. oaza rekolekcyjna. Ten rodzaj ćwiczenia duchowego
(uwaga! ćwiczenie duchowe obejmuje całego człowieka, ma cel duchowy, to znaczy od Ducha), którego historia ma już ponad 50
lat w dzisiejszych czasach nie należy do powszechnych, ale jest skuteczny. O
jaki skutek chodzi Duchowi Świętemu. Uważam, że ma On na uwadze przede wszystkim nasze piękno, którego
postacią jest nasza braterska miłość. Wszystkich, którzy pragną odnowy naszego
życia społecznego zapraszam na oazę. Tak czy inaczej, proszę zadbajcie o twórczy odpoczynek. Inwestujmy w to,
"czego mól i rdza nie niszczą".
Zachęcam ponadto do wyboru lektury na czas najbliższych dłuższych dni. Ponawiam
prośbę o świadectwa lub ewentualne sugestie dotyczące mojej propozycji planu
dnia. Oczywiście pewne jego
elementy tj. jutrznia czy nieszpory na dłuższą metę są zadaniem dla każdego z
nas. Przestrzegam przed zbyt długim odkładaniem tej modlitwy w perspektywie
swojego życia i konkretnego dnia.
Można by nazwać nieszpory modlitwą w sile wieku/dnia. Ostatnio w nauczaniu
Kościoła powraca idea wspólnej modlitwy nieszporami we wspólnotach parafialnych
lub innych. Ja też staram się jak
najczęściej nie modlić się tą godziną liturgiczną sam. Zachęcam do tego z całego
serca. Trud związany z wpowadzeniem w życie tej praktyki możesz ofiarować np. w
intencji Ojczyzny.
Z radością wypatruję owoców beatyfikacji ks. Jerzego i proponuję, abyś
korzystając z tego czasu łaski przeczytał na modlitwie jedną z jego homilii,
których nie brakuje również w internecie.
Proszę o pomoc pokutną i finansową w remoncie Ośrodka Rekolekcyjnego w
Skarżycach. Módlny się też, żeby to dzieło służyło wiernie i bezpiecznie dla
tych, którzy pragną wolności i pełnej
radości.
Rok kapłaństwa.
W tym roku szczególnie zachęcam do weryfikacji swojego odniesienia do biskupów i prezbiterów
w swoim życiu. Najlepiej byłoby przeczytać i zrozumieć dekrety SoboruWatykańskiego II o
życiu i posłudze biskupów i kapłanów. Te dwa dokumenty nie są długie, a z pewnością otworzą
oczy. Oczywiście jeśli ktoś nie przyswoił sobie do tej chwili Konstytucji Dogmatycznej o
Kościele, to radziłbym od tego zacząć i może nawet poprzestać.
Drugą ważną sprawą około tematu roku jest potrzeba zmierzenia się z prawdą o swoim udziale w
kapłaństwie (zakładam, że masz udział w Chrzcie Chrystusa Jezusa). Zapraszam do dyskusji na
temat tego, czy można być "kapłanem Boga Żywego" w każdej profesji i sytuacji życiowej.
Bądź pozdrowiony!
Wszystkich członków i kandydatów Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, którzy pragną podjąć
jakieś zadania, choćby najmniejsze, w ramach wielkiej Krucjaty "Dzieła Niepokalanej" ku
odnowie moralnej Polski, zapraszam z serca do współposługiwania w tym dziele. Czas bliski.
Niepokalana zwycięża. Przyłącz się.
Proszę też o modlitwę za mnie, abym szafował roztropnie łaskami Pana.
Nie lękajcie się. Niepokalana zwycięża.
Wielką radością i źródłem pokoju jest dla mnie zakończony już Zwyczajny Synod Biskupów
w Rzymie. Tematem przewodnim obrad było "Pismo św. w życiu i misji Kościoła".
Biskupi dzielili się Życiem w swoich diecezjach i przedstawiali propozycje. Ks. Bp Gądecki z
Poznania proponował np., aby II czytanie na Mszy św. było po Ewangelii (zgodność tematyczna;
Listy Apostolskie to echo Ewangelii w Życiu Kościoła itp.). Przyznaję, że to rzeczywiście
jest ciekawa myśl. Taka kolejność ułatwiałaby percepcję. Zresztą jest już takowa w Liturgii
Wigilii Paschalnej. Tak czy owak, cieszę się z tej myśli, ponieważ w ostatnim czasie miałem
przynaglenia poparte rozeznaniem, aby właśnie w takiej kolejności aktualizować Boże Słowo
podczas Homilii. Niech Duch prowadzi naszych pasterzy.
|
Kościół nie powinien tylko głosić, ale także realizować Słowo [z nauczania Ojca Świętego Benedykta XVI]
List moderatora do członków Krucjaty Wyzwolenia Człowieka Archidiecezji Częstochowskiej
Oaza Rekolekcyjna Diakonii Wyzwolenia dla kapłanów
Jeśli chcesz, to przyjmij ten świąteczny dar. ...
Statut Katolickiego Stowarzyszenia Ogród Niepokalanej
Czym żyję?
XII Stacja Drogi Krzyżowej
XXIX Niedziela Okresu Zwykłego A
Słowa Ojca Świętego na Anioł Pański w XXVII Niedzielę Zwykłą
XXVII Niedziela Okresu Zwykłego
Na uroczystość Wszystkich Świętych
Aktualności z Ośrodka Rekolekcyjnego w Skarżycach
|